Chłopak zatrzymał się na kilka sekund, uśmiechnął się pod bandażami.
- Oj, a czego mogę szukać? Pilnuje swoją kochaną siostrzyczkę, no a teraz sio, bo jak mnie wkurzysz to źle się to dla Ciebie skończy... -powiedział to z tak piękna ironią i takim zażenowaniem w głosie, lecz można było wyczuć bijący od niego chłód i chęć mordu.
Strupy, które miał, gdyż rozciął sobie usta, puściły, a bandaż sączył się jego szkarłatną krwią.
Szedł przed siebie z rękoma w kieszeniach, dziewczyna szła za nim i coś tam bredziła pod nosem, jednak ją ignorował.
- Ej! Słuchasz mnie !? - krzyknęła mu do ucha.
- Okej, dobra...czego do cholery ode mnie chcesz!? - warknął, był już nieco wkurwiony, ciągle mu coś brzęczało. - A może, po prostu chcesz by ktoś cię przeleciał? Oj wybacz... jak tak to źle trafiłaś...- jego charakter momentalnie uległ zmianie, na bandażu krew tak się wchłonęła, że wyglądało tak jakby się uśmiechał. Zaśmiał się sadystycznie, odwrócił się na pięcie i poszedł w stronę swojego domu. Jednak słyszał, że ona nie daje mu spokoju, tylko szła koło niego.
< Dannyess? :3 Endi taki jest, ma drażliwy dzień XD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz