Tego wieczoru wracałam do domu, nie miałam siły by używać magii, wystarczająco dużo jej zużyłam na zleceniu.
Byłam niedaleko Tawerny, gdy znikąd wpadł we mnie jakiś wilkołak.
- Patrz dziewczynko jak chodzisz..., ale powinnaś mnie przeprosić.
- Nie będę cię przepraszać....- warknęłam.
- Tak? Oh, to wiesz co? Zabawmy się... - uśmiechnął się szyderczo i rzucił się na mnie.
Wbił głęboko pazury w prawy bok, przebijając prawie na wylot, rana ledwo się zrastała, niestety, miałam zbyt wycieńczony organizm, za dużo ran jak na jeden dzień. Klęczałam już na kolanach, a oni toczyli mnie, liczyłam na to, że mnie rozszarpią no i będę musiała się odradzać, lecz jednak tak nie było, gdyż nagle zjawił się jakiś chłopak. Pierwszy raz go widziałam, powalił ich wszystkich momentalnie.
- Nic ci nie jest? - spytał zerkając na mnie.
- N-nic poważnego, zagoi się...- wymamrotałam osłabionym głosem. Spróbowałam wstać, jednak od razu osunęłam się na kolana, a szkarłatna krew z niewielką ilością czarnej, ciekła z rany, syknęłam z bólu łapiąc się za bok. Leciała czarna krew, czyli uszkodzenie było poważne.
< Chris? sorki ze takie opko, miałam lepszy pomysł ale mi go wywiało, jak chcesz yaoi to powiedz Andreas zawsze wolny XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz