poniedziałek, 5 stycznia 2015

OD Florany - Cd. Boreasza

Florana spojrzała na niego urażonym wzrokiem.
- Nie jestem psem aby mnie można było zastraszyć. Albo się ogarniesz albo rozmowa skończona. - mruknęła krzyżując ręce na piersi.
- Posłuchaj wróżko... - wskazał na nią palcem.
Został zgromiony wściekłym wzrokiem.
- Florano.
- Echym... Florano. Albo mi to dasz albo..
Wstała, z hukiem przewracając krzesło.
- Koniec rozmowy Panie Magu. - odwróciła się na pięcie i podeszła do barmana. - Kolację zjem w pokoju.
Wielki mężczyzna przełknął głośno ślinę widząc jak stół Boreasza pokrył się lodem.
- T..tak... tak jest.
Dziewczyna nie odwracając się za siebie ruszyła na schody. Gdy już straciła go z widoku oparła się o drzwi z mocno bijącym sercem.
- O Bogowie... - szepnęła drżąc jak liść na wietrze.
Weszła do bezpiecznego w jej mniemaniu pokoju i zamknęła szczelnie drzwi. To go oczywiście nie powstrzyma ale czy będzie na tyle zdesperowany aby wejść siłą? Nie wiedziała z kim ma do czynienia lecz coraz bardziej ją przerażał. Usiadła na niewielkim łóżku wpatrzona w okno. Zaczął padać drobny deszczyk. Wiedziała, że za chwilę przerodzi się w ulewę.
- Nici z ucieczki na skrzydłach.
Skuliła się bardziej i czekała licząc na to, że nigdy już nie spotka przerażającego czarownika.

<Bori? ^^ >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz