Spojrzałem na nią z lekkim uśmiechem.
- Jeszcze nieco poboli.
- Uch bardzo?
- Nieco. - powtórzyłem.
Podałem jej dłoń ale nie byłem pewien czy da radę wstać. Chwyciła i zachwiała się, niemal upadając. Pomogłem jej i oparłem o ścianę.
- Niedługo zaklęcie powinno działać. - powiedziałem i zdałem sobie sprawę, że jesteśmy dziwnie blisko.
Odsunąłem się na bezpieczną odległość dostrzegając rozbawione spojrzenie ducha. Ogarnęła mnie wściekłość ale szybko ją stłumiłem.- Dasz radę...no... iść?
- Chyba nie.
Mam ją nieść?! Może odpoczniemy? Taaak. To dobry pomysł. Ale nigdzie nie było odpowiedniego miejsca. Duch jakby czytał mi w myślach. Wskazał niematerialnym palcem w bok a ściana z dziwnym pyknięciem odskoczyła, ukazując starą komnatę.
Wziąłem Narcyzę na ręce i ruszyłem z nią do niej.
<Narcyzo? ^^ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz