| Trochę mnie zemdliło na widok wyrwanego serca. Jednak zaraz się
otrząsnęłam. Jako płatny zabójca i złodziej widywałam już gorsze rzeczy.
Trochę zaskoczyło mnie zachowanie dziewczyny, ja się nie śmieję jak
właśnie kogoś zamordowałam. Przyszło mi coś do głowy .
-To chyba już koniec?
Popatrzyłam uważnie na dziewczynę.
-Owszem.
Odpowiedziała Fanny.
-To wracamy teraz do zamku?
-Tak, muszę oddać raport.
Miałam nadzieję że wrócimy bez żadnych przeszkód bo miałam ochotę wrócić
w ciepłe okolice mojego domu. Tu było zdecydowanie za zimno.
Wzdrygnęłam się. Brrr...Jednak zmieniłam zdanie, nie wytrzymam tu ani
chwili dłużej.
-To znów polecimy czy będziemy iść pieszo?
Zapytałam trochę niepewnie. Mam nadzieję że to pierwsze. Ja naprawdę tu zamarzam.
-Polecimy.
Odetchnęłam z ulgą.
- No to jakbyś mogła?
Wykonałam nieokreślony ruch ręką.
-A, jasne.
Już po chwili stał przed smok. Szybko na niego wsiadłam.
-No to ruszajmy!
Wykrzyknęłam.
<Fanny? Wiem trochę nudnawo. Brak weny ^^>
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz