wtorek, 6 stycznia 2015

Od Edgona CD. Isabelle

- Isabelle – szepnąłem. – Nie wiem co się ze mną dzieje, ale wiem, że to ma związek z tobą. Jestem… szczęśliwy. Jeśli ktoś kiedykolwiek zrobił ci krzywdę, powiedz, a znajdę go wyrwę mu serce. Jeśli ktoś kiedykolwiek podniósł na ciebie rękę już może pisać testament.
Uśmiechnęła się lekko.
- Edgon… nie musisz…
- Muszę. Jakiś impuls każe mi ciebie chronić i posłucham go. Przysięgam, że ze mną nic ni nie grozi.
Moje słowa brzmiały obco, jakby wypowiedział je ktoś inny. Słyszałam kiedyś o chorobie nazywanej miłością, ale sądziłam, że to tylko bujdy. Ale może w tych bajkach była jednak prawda. Jeśli się zakochałem, to koniec. Dawnego Edgona już nie było, machałem mu ręką na pożegnanie. Rozpaczliwie próbowałem zachować resztki dawnej osobowości, chociaż wiedziałem, że już nigdy nie będę tym kim byłem. Moje życie zmieniła jedna dziewczyna, którą znałem zaledwie parę godzin. Spojrzałem w dół i odkryłem, że trzymam Isabelle za ręce. Odwróciłem moją twarz w kierunku jej twarzy.
- Isabelle – szepnąłem patrząc w jej oczy. Chwilowo nabrały barwy srebra, jednak potem znów były złote. – Chyba cię kocham.

<Isabelle? Egdon mnie zadziwia ;3>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz