poniedziałek, 12 stycznia 2015

Od Aerty-cd Fannygail

-Ty tak serio się pytasz? Żyję 230 lat. Ponad. Handluje zakazanymi owocami. Kiedyś ludzie woleliby mnie zabić. Nawet w Evill byłabym znienawidzona. Ale spoko mogę odpowiedzieć na pytanie-powiedziałam ironicznie
-Dobra, nie musisz. Rozumiem-powiedziała, a ja uklękłam na jedną nogę.Skupiłam się. Dotknęłam prawą ręką podłoża i wzięłam ogromny wdech. Wypuściłam wdech przez usta. Wstałam gwałtownie.
-Magnus!
Dziewczyna spojrzała na mnie innym wzrokiem. No cóż. Pewnie nie słyszała o nim
-Więc co robimy?-spytała się aby przerwać ciszę.
-Zapierdala*y najszybciej jak się da.-pognałam do środka
Fanny biegła koło mnie. Jednak wszystko co pamiętałam sprawiało, że biegłam coraz szybciej. Moje oczy przesłaniała mgła
-Kto to jest w ogóle ten Magnus?!-spytała krzycząc w biegu
-Powiedzmy, że mam jednak rodzinę(oprócz Grand'a)-przyśpieszyłam. Nie chciałam o tym gadać. Dziewczyna nie zwalniała jednak.
Raz wielkość pomieszczeń cieszyła mnie. Teraz jednak igrałyśmy z czasem. Grand mógł w każdej chwili zginąć. Wbiegłyśmy do ogromnej sali.Na tronie siedział chłopak. Jego czerwone oczy paliły się śmiercią i krwią. Inaczej nie mogłam tego określić.






-Po co znowu przybyłeś mi uprzykrzać życie?!-wrzasnęłam na niego
-Siostrzyczko, uspokój się-powiedział niskim i opanowanym tonem
-Nie nazywaj mnie tak! Nie masz prawa-podniosłam ton. Kątem oka widziałem jak Fan patrzy na tą dziwaczną rozmowę. Myślała zapewne, że nie powinna się odezwać
-Nie różnisz się ode mnie-mówił naglę zauważyłem Grand'a. Smok był uwięziony. Wysłałam znajomej wiadomość: " Uwolnij Grand'a"-po tym wróciłam do rozmowy
-Co dalej nic nie powiesz?! Nawet boisz się pokazać jaki jesteś
-Jak mam się bać
-A kolor włosów?-spytałam ironicznie i głośno
-Ni tylko ja ukrywam kolor włosów!-dokrzyknął
-Skoro tak-powiedziałam i moje włosy zaczęły zmieniać kolor na naturalne-śnieżno białe, kręcone włosy. Ale to, że byłam demonem sprawiało, że tylko przez chwilę mogłam je mieć. Brak uczuć zmienia wszystko. Tym bardziej wygląd. A ja przez to co robiłam zostałam skazana na czarny kolor...(chociaż na chwile bd białe)



Spojrzałam na niego mściwym wzrokiem
-To i tak niczego nie zmieni. Tak jak ja straciłaś nazwisko! I co? Zastąpiono ci je Meurtrière! Widać, że nią jesteś! Nie ukryjesz się! Jesteś MORDERCZYNIĄ-powiedział z wielkim uśmiechem.
Po prostu nie wytrzymałam. Rzuciłam się na niego. Przypominaly mi się wszystkie wspomnienia. Kiedy miałam kilka lat...Miałam swój wzór. Nałóg zniszczył to. Zniszczył Magnusa. Walczyliśmy. Jak demon z demonem. Moja nienawiśc sprawiła, że zapomniałam o otaczającym świecie. Uchwyciłam tylko chwilę. Wywołał potwory, które szły w stronę Fanny. Potem znowu furia. Starszy brat porwał mnie do góry. Przebiliśmy się przez dach. W górze, mgła była czarna jak smoła. Walczyliśmy na ślepo
-Musiałeś to zrobić?!-krzyknęłam
-Niby co?
-Zniszczyć naszą rodzinę!!-krzyknęłam do niego. Już planowałam kolejny atak. Wiedziałam, że na dole jest też moja znajoma. Nie przejmowałam się tym. Wiedziałam, że z łatwością jej się uda. W końcu to prawdziwy smok...

<Fan? Chciałabym mieć tyle weny do każdego opka xd>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz