Szybko udało nam się załatwić kwestie zapłaty. Tak jak chciałam dostałam
kilka cudownie mieniących się kamieni, tak samo jak Aileen. Dziewczyna
dawała mi "delikatnie" do zrozumienia, że jest jej zimno. Ja nie czułam
tego, ale ja niczego nie czułam. Pożegnałyśmy się z wioską i ruszyłyśmy w
drogę powrotną. Lot mijał spokojnie. Szybowałam spokojnie oddychając.
Aileen chyba nawet zasnęła na moim grzbiecie. Co się dziwić, dzień był
pełen wrażeń.
-Daleko jeszcze?- Ziewnęła koło północy dziewczyna.
-Nie. Myślę, że niedługo dotrzemy.- Oznajmiłam spokojnie.
-Hm? A skąd wiesz? Jest ciemno? Nic nie widać, na pewno się nie zgubiliśmy?- Czułam jak nerwowo kręci się na moim grzbiecie. Poruszyłam ramieniem, przez co nieco nią szarpnęłam i uspokoiła się.
-Jak będziesz się tak wiercić to w końcu spadniesz.- Mruknęłam.-I wiem gdzie jestem, ziemi mi do tego niepotrzebna.- Prychnęłam.
-Nie? A co, jakieś smocze sposoby na orientacje w terenie?
-Nie. Zwykłe gwiazdy, kieruję się gwiazdami.- Prychnęłam. Ona chyba rozejrzała się po rozgwieżdżonym firmamencie, bo usłyszała ciche westchnięcie zachwytu.
-Tu wysoko widać wiele więcej prawda?- Zachichotałam.
-Zdecydowanie...- Nastała chwila ciszy w której napawałyśmy oczy niezwykłym widokiem.
-Jesteśmy.- Przerwałam milczenie i stopniowo zaczęłam zniżać lot.
<Aileen?>
-Daleko jeszcze?- Ziewnęła koło północy dziewczyna.
-Nie. Myślę, że niedługo dotrzemy.- Oznajmiłam spokojnie.
-Hm? A skąd wiesz? Jest ciemno? Nic nie widać, na pewno się nie zgubiliśmy?- Czułam jak nerwowo kręci się na moim grzbiecie. Poruszyłam ramieniem, przez co nieco nią szarpnęłam i uspokoiła się.
-Jak będziesz się tak wiercić to w końcu spadniesz.- Mruknęłam.-I wiem gdzie jestem, ziemi mi do tego niepotrzebna.- Prychnęłam.
-Nie? A co, jakieś smocze sposoby na orientacje w terenie?
-Nie. Zwykłe gwiazdy, kieruję się gwiazdami.- Prychnęłam. Ona chyba rozejrzała się po rozgwieżdżonym firmamencie, bo usłyszała ciche westchnięcie zachwytu.
-Tu wysoko widać wiele więcej prawda?- Zachichotałam.
-Zdecydowanie...- Nastała chwila ciszy w której napawałyśmy oczy niezwykłym widokiem.
-Jesteśmy.- Przerwałam milczenie i stopniowo zaczęłam zniżać lot.
<Aileen?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz