Dennyessa zakręciła się w koło. Jej bose stopy mknęły żwawo po trawie.
Śpiewała prze tym jakąś niezrozumiałą piosenkę. Płoszyła kruki żerujące
na łące, ale nie zwracała na nie uwagi. Starała się tańczyć do rytmu,
ale wychodziło jej to pokracznie. Traktowała swój taniec bardzo serio co
było jeszcze bardziej żenujące. Nawet nie zauważyła, że pewien
mężczyzna przygląda jej się z politowaniem unosząc jedną brew. Dennyessa
nie była świadoma jego obecności do póki na niego nie wpadła.
- Uważaj trochę! – zawołała swoim piskliwym głosikiem podnosząc się po upadku.
- Ja tylko stałem to ty kicałaś jak opętana – młodzieniec patrzył na nią z zażenowaniem.
Denny zrobiła się purpurowa z wściekłości. Jak zawsze zbyt nerwowa.
- Ja tańczyłam! Nie kicałam – nadęła dolną wargę.
<Młodzieńcze?^^>
- Uważaj trochę! – zawołała swoim piskliwym głosikiem podnosząc się po upadku.
- Ja tylko stałem to ty kicałaś jak opętana – młodzieniec patrzył na nią z zażenowaniem.
Denny zrobiła się purpurowa z wściekłości. Jak zawsze zbyt nerwowa.
- Ja tańczyłam! Nie kicałam – nadęła dolną wargę.
<Młodzieńcze?^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz