niedziela, 11 stycznia 2015

Od Christophe'a Cd. Noy

Przyszedłem na niedużą polanę w Zaklętej Puszczy,kilkanaście metrów od jakiegoś małego źródełka. Jak na razie nic nie zakłócało spokoju "lasu". Przyklękałem na jedno kolano, prawie na środku polany. Wbiłem obok zdobiony sztylet i pochyliłem się nad ziemią. Zdarłem z wierzchu grubą warstwę miękkiego mchu. Jeszcze dwa centymetry ziemi i znajdę to czego szukam. Zacząłem kopać w najprostszy sposób - rękami. Zobaczyłem sześciokąt kamiennego słupa. Jest. Słyszałem jak ktoś zbliża się powoli z lewej strony,ale nadal kopałem zawzięcie w ziemi,wokoło kamienia. Ktoś lub coś,zauważyło mnie,poczułem na sobie czyjś wzrok. Kogoś przyprawiłem o palpitacje serca? Osobnik ten starał się uspokoić oddech. Uśmiechnąłem się do siebie. Uniosłem głowę;kaptur czarnej kurtki,zakrywał mi twarz. Nie spojrzałem nawet w tamtą stronę.
- Nie chowaj się i tak cię słyszę.
Powiedziałem i wróciłem do oczyszczania wyrytych wzorków na słupie. Osoba wyszła niepewnie zza drzewa. Nawet z tej odległości słyszałem jak się stresuje.
-Spokojnie... - Spojrzałem w lewo,a moim oczom ukazała się kobieta. - Co taka nerwowa?
Zmierzyłem ją wzrokiem,od włosów po byty. Wyciągnąłem sztylet i przejechałem po wzorze. Było ciemno,ale widziałem świetnie. Wbiłem sztylet obok i podszedłem do strumyka i umyłam brudne ręce. Wstałem i schowałem sztylet.
- Jak się nazywasz?
Zawahała się.
-Noa...
- Christophe,więc czego tu szukasz? W niebezpiecznej puszczy?
Zapytałem obojętnie.

Noa?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz