- Będę grzeczna. – powiedziałam cicho przytulając jajo. Rakanoth uśmiechnął się i wyjął mi delikatnie jajo z rąk.
- Będzie tu bezpieczne. – zapewnił. Wyszliśmy przed zamek. Demon poprowadził mnie przez dziedziniec i dotarliśmy do dużej hali.
- To tu. Zapraszam. – powiedział otwierając przede mną wrota. W środku było, co najmniej dziesięć boksów, w których stały kościste rumaki z ostrymi skrzydłami. Wszystkie zwróciły swe świetliste oczy na nas. Stanęłam jak wryta patrząc z podziwem na majestatyczne zwierzęta parskające, co chwilę.
- Ładne, bardzo ładne. – powiedziałam starając się ukryć zachwyt. Rakanoth podszedł do najbliżej stojącego i rzekł:
- Ten tu zwie się Atylla. Jak chcesz możesz go dosiąść.
Kiwnęłam głową i podeszłam do Lotnika. Ogier spojrzał na mnie bystro i parsknął odrzucając grzywę z pyska.
(Rakanoth?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz