-Dobranoc. -powiedział.
Odwróciłem nieznacznie wzrok.
-Nie mogę zasnąć! I dobrze o tym wiesz!
-Nie mój problem... -wymamrotał.
No więc zacząłem włazić do jego łóżka. On mnie z niego wyrzucał, do czasu, gdy po prostu się poddał.
-Irytujesz mnie...
-Przepraszam... -wyszeptałem i lekko wtuliłem się w niego.
Nastąpił ranek, a ja czułem się koszmarnie. To zapewne przez to, że nie byłem w stanie spokojnie zasnąć... zszedłem więc na dół. Edgar zapewne miał wolne, bo kiedy spojrzałem na zegar, była już godzina 12, a o tej godzinie chłopak zawsze był już w swoim gabinecie.
Chciałem podejść, ale zachwiałem się.
-Daichi, wszystko w porządku? -zapytał.
-T-tak...
-Nie widzę. -wstał, podszedł do mnie i pomógł mi ustać.
<Edgar? ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz