Dokładnie się rozejrzałam po ogrodzie. Powoli podeszłam do leżącego na
ziemi smoka. Był mniejszy od mojej właściwej formy. Schyliłam się nad
nim.
-To nie smok.- Oświadczyłam spokojnie.
-A co? Może fretka?- Zakpiła Aerta. Pokręciłam przecząco głowom.
-Śmierdzi wilkiem i kły nie są smocze.- Powiedziałam unosząc wargę truchła.
-Ma łuski, skrzydła, rogi i ogon. Wilki tak nie wyglądają.- Stwierdziła
cały czas upierając się przy swoim. Spojrzałam na wypalony symbol przy
jego łapie. Znałam te runy. To iluzja mająca zmienić wygląd postaci.
Wyjęłam z cholewy buta nóż i przecięłam słowa. Zniszczony symbol
unieważniał zaklęcie. Ciało zamigotało i zamiast gada na ziemi leżał
psowaty.
-Mówiłam, że śmierdzi wilkiem.- Uśmiechnęłam się dumnie. Wyprostowałam
się stając na wysokości dziewczyny. Stała zamyślona patrząc w
przestrzeń. Postanowiłam nie przerywać jej przemyśleń. Mogła znaleźć w
pamięci jakiś trop, motyw, bądź wskazówkę. Sama ruszyłam poszukać między
krzakami i drzewami innych poszlak. Oglądałam uważnie tropy na ziemi.
Była walka, następnie smok upadł i gdzieś go wleczono. Zaraz jednak
wszelkie ślady się urwały. Stałam uważnie obserwując to. Może
teleportacja? Ale to bardzo skomplikowane zaklęcie. I jak powalono
smoka? To raczej nie jest łatwe. Może uśpiony jakimś zaklęciem?
Obróciłam się, dziewczyna podeszła do mnie. Opowiedziałam o moich
przypuszczeniach, ona tylko przytakiwała.
-Podejrzewam że to handlarze, ale może to jakieś osobiste porachunki. Masz może jakiś wrogów, którzy byliby w stanie to zrobić?
<Aerta? (Fanny, albo Fan jest raczej łatwiejsze ;) )>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz