Mógł sobie coś zrobić, nigdy bym sobie togo nie wybaczyła!
- Nic Ci nie jest? - pomogłam mu wstać.
- Nie.. - Wybacz że nie powiedziałem Ci że nie umiem jeździć. - powiedział.
Odetchnęłam z ulgą, nic mu nie jest. Całe szczęście.
- Wiesz.. jeśli chcesz, mogła bym Cię nauczyć? - zaproponowałam.
- Mogłabyś?
- Tak. - uśmiechnęłam się.
Pokazałam mu jak ruszać nogami.
Wydaje mi się że zrozumiał, jednak w praktyce jest to troszkę trudniejsze.
Złapałam go za rękę i powoli, powoli zaczęłam z nim jechać.
Nawet dobrze mu szło, jednak w pewnej chwili stracił równowagę, pociągnął mnie za sobą i upadliśmy na lód.
- Nigdy się nie nauczę! - wymamrotał.
- Nauczysz się spokojnie, dobrze Ci szło.
Wstałam i otrzepałam się.
Upadaliśmy tak kilka razy, jednak wciąż wierzyłam że mu się uda.
Dake miał już dość, muszę przyznać że też już byłam cała obolała.
Po kilku godzinach szło mu coraz lepiej, aż w końcu jeździł be żadnych potknięć.
- Wierzyłam że Ci się uda. - powiedziałam z uśmiechem.
Pojeździliśmy tak jeszcze trochę.
- Wracajmy robi się zimno. - stwierdził.
Skinęłam głową.
♠ ♠ ♠
Wróciliśmy do domu.
Mruczek wraz z Mgiełką bawili zabawkową myszką.
Chłopak usiadł w salonie. Ja poszłam do kuchni i przygotowałam gorąca czekoladę.
Wzięłam dwa kubki, usiadłam obok Dake'a.
- Proszę. - podałam mu kubek.
Dake? ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz