Nie ma to jak skrócić sobie powrót do domu drogą prowadzącą przez Zaklętą Puszczę. Zresztą, to teraz nieważne, bo w sumie jedynym, o czym w tym momencie myślała, było jak najszybsze dotarcie do domu. Jakiś czas temu opuściła swe przytulne mieszkanko, będąc jednak zbyt podekscytowana, by pamiętać o tak prozaicznej rzeczy jak zabranie grubej, ciepłej bluzy. Założyłaby się o wszystkie swoje OSZCZĘDNOŚCI, że każda kobieta by się spieszyła, by odebrać zamówienie w Tor-Sul. Niemiłosierne podmuchy lodowatego wiatru przeszywały jej ciało niemal na wskroś, nasilając tym nieprzyjemne wrażenie zamarzających płuc. Szła pospiesznie, a głuchy tupot butów, słyszalny przy każdym stawianym przez nią kroku, zdawał się odbijać echem od licznych drzew. Wraz z tym mieszał się inny, początkowo trudny do zidentyfikowania odgłos. Dziewczyna, niezwykle zajęta bezcelowymi próbami ogrzania swych lodowatych dłoni, dopiero po jakimś czasie uświadomiła sobie jego istnienie. Suchy szczęk uderzającego o podłoże metalu. Raz, drugi, trzeci... W miarę posuwania się naprzód, dźwięk stawał się coraz wyraźniejszy. Brzmiał jakby... Jakby ktoś zawzięcie kopał łopatą w ziemi? Nieee. Kto normalny robiłby to o tej porze? W sumie, mowa tu o elfach, więc wszystko jest możliwe. Koniuszkiem języka zwilżyła popękane od chłodu i nadmiernego skubania wargi. Idąc szybko przed siebie, mamrotała coś pod nosem, przesadnie marszcząc czoło. Noa cicho kluczyła między wiekowymi drzewami, sprawiając wrażenie nocnej zjawy, bądź ducha, który mnie mógł zaznać spokoju w innym świecie. Nagle poczuła jakiś niecodzienny zapach. Wdychając piękną woń, mieszającą się z ostrym, zimnym powietrzem, rozmyślała nad tym, kogo może tu spotkać. Już po niedługim czasie dostrzegła wśród mroku obcą postać. Szybko schowała się za jednym z drzew, oddychając cicho dla uspokojenia się. Nie wiedziała czemu, ale jej serce zaczęło dziwnie, szybko bić, a ona sama - stresować.
<Christoph?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz