Wróciłam się po książki. Przy okazji wzięłam także mój koc i ciasteczka. Herbata już wystygła więc nie było sensu jej nosić.
Usadowiłam się wygodnie na ziemi, szczelnie zawijając się w mięciutki i cieplutki materiał. Siedzieliśmy tak w ciszy. W końcu postanowiłam ją przerwać.
-Lubisz poezję?-spytałam wpatrując się w niego.
-Poezja? To jest jakoś tak dziwnie pisane... dziwne słowa...Kompletnie tego nie rozumiem, ale podoba mi się. Czemu pytasz?-tym razem to on zadał pytanie.
Zerwałam się nagle. Rzuciłam moc na ziemię i zaczęłam przeszukiwać półki. W końcu natrafiłam na właściwą książkę. Szybko wertowałam strony. Gdy znalazłam właściwy kawałek, zaznaczyłam go palcem i podeszłam do Daichi'ego. Ponownie otworzyłam książkę na wybranym fragmencie i zaczęłam czytać na głos.
"Nie wiem, co to poezja,
nie wiem, po co i na co,
wiem, że czasami ludzie
czytają wiersze i płaczą,
a potem sami piszą,
mozolnie i nieudolnie,
by od dławiącej ciszy
łkające serce uwolnić.
A kiedy synka stracił
pewien robociarz,
o wierszu pomyślał z płaczem
i list napisał do mnie:
Chłopczyk był śliczny jak róża,
dobre, kochane dziecko...
Wierszyk niech będzie nieduży,
nie religijny- świecki...
Nie wiem, co to poezja,
jest w niej coś z laski Mojżesza:
strumień dobędzie ze skały,
umie zabijać i wskrzeszać."
-Teraz już rozumiesz?-spytałam oficjalnym tonem. Może i był lodowaty, ale nie przejęłam się tym. Dziwne słowa? Jak on mógł! Poezja to coś pięknego, niezwykłego. Kunszt. A nie jakieś dziwne słowa.
-Nie za bardzo-odpowiedział niepewnie. Westchnęłam teatralnie, ale usiadłam znów na swoim miejscu. Zapatulona w kocyk chwyciłam pierwszą książkę z góry i zaczęłam czytać, co chwila chrupiąc wafelkiem. Gdy kolejna porcja słodyczy miała wylądować u mnie w buzi, zatrzymałam rękę tuż przed twarzą.
-A tak w ogóle to co Ty tu robisz?-spytałam-Nigdy Cie tu nie widziałam.
<Daichi?^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz