- Nic, po prostu pewnie prędzej czy później zawitasz też do mojego domu, a ja nie jestem tak łatwym celem - powiedziałem spokojnie, jednak dość cierpko podpalając sobie właśnie papierosa, którego trzymałem w ustach.
- Co?! - wrzasnęła wstając ale prawie od razu znów opadła na fotel
- Jesteś Iluminatem?!
- To skomplikowane - stwierdziłem
- To nie jest skomplikowane, prosta odpowiedź "tak" lub "nie" - zauważyła nieco zdenerwowana.
- Jestem i nie jestem za razem - stwierdziłem patrząc na drzwi i wypuszczając dym z ust.
- Nie rozumiem - odpowiedziała mimo wszystko spokojniejsza.
- Nie lubię rozmawiać o poglądach politycznych, jednak jestem w Iluminatach, ale sprzedaję wszystkim, z drugiej strony nikomu nie odmawiam pomocy..., to złożone - powiedziałem wstając.
Milczała przyglądając mi się uważnie.
- Traktuje ludzi równo, po tym jak się zachowują, po ich charakterze, nie po to w co wierzą i za kim są. Jest mi to obojętne - powiedziałem odwracając się do niej.
Kiwnęła wolno głową.
- Teraz to nieco jaśniejsze - stwierdziła.
- Cieszę się - powiedziałem z uśmiechem.
< Hori?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz