Byłem dość zmartwiony zachowaniem Daichiego. Chyba jest chory... jakie "chyba", do cholery, na pewno jest chory. Jestem lekarzem powinienem wiedzieć takie rzeczy (nie ważne, że nie tym się zajmuję). Pomogłem mu ponownie wejść do łóżka i wyszedłem z pokoju. Po jakimś czasie wróciłem z lekami. Ten idiota chyba nie chce być zdrowym. Musiałem nieźle na niego zaklnąć by W KOŃCU zdecydował się wziąć te cholerne leki. Później ten ponownie zasnął i ja postanowiłem się położyć.
Wstałem rano, gdy Daichi jeszcze spał. Zebrałem się szybko i wyszedłem do pracy. Podczas przerwy postanowiłem pójść do domu zobaczyć jak czuje się Daichi.
-Jak się czujesz?- zapytałem wchodząc do sypialni.
<Daichi?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz