Spojrzałem na nią zmęczony. Nie spałem bo teoretycznie nie muszę. Ale za to miałem mnóstwo czasu na myślenie. Coraz bardziej nie podobała mi się ta sytuacja.
- Narcyzo, jak się czujesz? - zapytałem strącając obawy na dno umysłu.
- Lepiej. - powiedziała z westchnieniem
Uśmiechnąłem się i usiadłem na skraju łóżka. Dotknąłem czoła dziewczyny. W końcu było normalne.
- Doskonale. Twój organizm pokonał truciznę.
- Gdzie mag? Znaczy duch.
- Zniknął gdy straciłaś przytomność.
- Myślisz, że on coś knuje?
- Na pewno. - odparłem.- Musimy się stąd jak najszybciej wydostać. Nie podoba mi się to wszystko.
- A misja? Potwór?
- Olejemy to. Zajmę się nim potem. Zapieczętujemy wejście na razie.
- Nie mamy wyjścia. Póki co błąkamy się tu jak on.
- Ale znajdziemy je. - pogładziłem jej policzek. - Dasz radę wstać?
<Narcyza? ^^ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz