poniedziałek, 5 stycznia 2015

Od Rovneya CD Leterance

Uśmiechnął się rozbawiony. - Taka mocna w gębie a miśka nie potrafi odzyskać. Skacz kotku, skacz - zaśmiał się cierpko przerzucając jej maskotkę z jednej ręki do drugiej. Jego uwagę przykuło coś innego, półka z książkami. Oddał jej miśka i pociągnął za sobą pod ścianę. - Praktycznie sama poezja, nie masz niczego innego?
- Mam - mruknęła tuląc do siebie swojego kochanego misia.
- No to chętnie zobaczę co to takiego. - Podszedł do półki uważnie studiując każdy tytuł. - Sporo czytasz, ale raczej nie moje klimaty. Wolę stare powieści. O! A ballady? Lubię ballady.
- Wierszy nie lubisz a ballady tak?
- No wiesz, ballady są ciekawsze. Jako chłopiec lubiłem słuchać bardów na dworze królewskim o rycerzach ich wygranych wojnach. Układali pieśni o królu Samuelu i jego młodym synu, już wtedy nazywali go Sprawiedliwym. Smutne...
- Powinieneś raczej się cieszyć - mruknęła dalej tuląc miśka.
- Z? Kiedyś też chciałem, żeby układano o mnie pieśni. Ale raczej żaden bard nie kwapi się do pisania o Iluzjoniście i jego podbojach miłosnych.
Z jakiś powodów Leterance znów poczuła głoda i szykowała się, żeby mu nawrzucać. - Czemu muszę być związana z tobą?!
- Oj cicho, jeżeli szefowa będzie miała dobry humor to odkuje nas szybciej.
- Chyba że... - na jej ustach pojawił się podstępny uśmiechem.
- Chyba że... Co?
- Chyba że sami spróbujemy się uwolnić.
Rovney chciał protestować ale dziewczyna już pociągnęła za łańcuch. Nawet nie drgnął, jedynie zaczął świecić jak choinka u babci na święta i zaczął kurczyć. Dziewczyna znów pociągnęła, iluzjonista krzyknął.
- Spokój! Tylko pogarszasz sytuację! - Lekko zdenerwowany pokazał jej to co z łańcucha pozostało. - Dziękuję bardzo, mamy teraz niecały metr. Szczęśliwa?
- Ale-ale jak?!
Pacnął się w czoło. - Że nie pomyślałem o tym wcześniej, to Kajdany Wojny!
- Jakie kajdany?
- Kajdany Wojny. Stosowane są w podwodnym więzieniu dla najgorszych zbirów chodzących po świecie. Jest tam sześć poziomów i im niżej tym gorszy jest zbir.
- Czekaj, to z kont twoja szefowa je ma?
- Akaja? Była w tamtym więzieniu ze trzy razy. Pierwszy raz odpijała kolegę z szóstego poziomu a potem sama tam wylądowała. Pewnie za którymś razem je świsnęła... Kurwa, gorzej trafić nie mogliśmy. Kajdany wojny jak już zauważyłaś, absorbują magię a rozerwać się ich po prostu nie da. Przy każdym szarpnięciu skracają się a potem pomniejszają na nadgarstkach.


<Leterance? XD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz