piątek, 9 stycznia 2015

Od Tibora - Cd. Isabelle

Spojrzałem na nich z dziwną miną. Co ja tu robię?! Wprost cudnie.
- Może przestańcie? - syknąłem.
- Ale co?
- Wyglądacie jakbyście chcieli zrobić tu rzeź.
- Taki jest plan. - powiedziała Isabelle.
Cudnie. A mogłem zostać w katakumbach. Ale nieee, po co?
- Ech ich aż tak wielu nie jest. Poza tym byli ostatnio bardzo mili. - czy czułem coś na kształt wyrzutów sumienia? Nieee. Poprowadziłem ich ubitą, szarawą ścieżką w głąb cmentarza. Wyglądało to niemal tak jakbym ciągnął ich w pułapkę. Swoją drogą są strasznie naiwni, by wierzyć nekromancie. Ale nie mnie to osądzać. Wskazałem zrujnowany kościół który kilka wieków temu mógł uchodzić za ładny. Teraz przedstawiał się raczej żałośnie. Dach już dawno runął odsłaniając zgniłe belki. Zaczął padać drobny deszcz a po plecach przebiegły mi ciarki.
- Są tu? - zapytała cicho.
- Mhm głęboko pod ziemią, w tunelach pod katedrą. Trzeba uważać na strażników. - wskazałem kamienne rzeźby z pozoru niegroźne.

<Isabelle? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz