-Puszczaj... mnie... do cholery!- z całych sił próbowałem mu się wyrwać, a trzeba przyznać, że siły za dużo nie posiadam tak i nie byłem w stanie się wyrwać. Ręką powędrowałem pod swoją głowę po czym chwyciłem poduszkę na, której leżałem i z całej siły uderzyłem go nią. Spojrzałem na twarz Daichiego, chyba się zdenerwował...
-Przynajmniej nie bolało...- mruknąłem cicho i zamknąłem oczy. W pewnym momencie poczułem uderzenie... czymś miękkim. Poduszka. Otworzyłem oczy, chociaż nie musiałem tego robić by zdać sobie sprawę z tego, że Daichi świetnie bawi się w tym momencie.
-Spadaj mi stąd!- jednym kopniakiem zrzuciłem go z łóżka.
<Daichi? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz