Podczas gdy demonica walczyła z bratem, ja wedle jej prośby przemknęłam
się do klatki w której siedział nieduży(w porównaniu ze mną) smok. Nie
zdążyłam nawet dotknąć krat gdy wyczułam jak coś zbliża się do moich
pleców. W mgnieniu oka przemieniłam się warcząc ostrzegawczo. Odwracając
się zmiotłam owo coś ogonem. Dziwne, magiczne stwory zewsząd do mnie
legły. Były liczne, ale słabe. Poradzenie sobie z nimi było upierdliwe.
Gdyż potwory rozsypywały się w popiół od jednego ataku. Było ich jednak
coraz więcej co mogło naprawę zirytować. Postanowiłam się nie
patyczkować. Rozejrzałam się jedynie gdzie jest Aerta. Była wysoko i
daleko. I dobrze.
-Z góry przepraszam za szkody.- Mruknęłam stając pewniej. Rozdarłam się w przeraźliwym ryku. Budowla zatrzęsła się po fundamenty, a gdzie, nie gdzie posypały się kawałki muru. Wszystkie stwory rozsypały się z cichym szelestem jaki jedynie pozostał po poprzednim hałasie. Rzuciłam szybkie spojrzenie i ze spokojem stwierdziłam, iż nic nie zostało po tamtych stworach. Obróciłam się z powrotem do leżącego za kratami gada. Rozerwałam żelazo jednym zamachem szponiastej łapy. Delikatnie wyciągnęłam go i ukryłam kilka komnat dalej. Aerta już długo, za długo zajmowała się tą walką. Rozłożyłam skrzydła i poleciałam w jej kierunku.
<Aerta?>
-Z góry przepraszam za szkody.- Mruknęłam stając pewniej. Rozdarłam się w przeraźliwym ryku. Budowla zatrzęsła się po fundamenty, a gdzie, nie gdzie posypały się kawałki muru. Wszystkie stwory rozsypały się z cichym szelestem jaki jedynie pozostał po poprzednim hałasie. Rzuciłam szybkie spojrzenie i ze spokojem stwierdziłam, iż nic nie zostało po tamtych stworach. Obróciłam się z powrotem do leżącego za kratami gada. Rozerwałam żelazo jednym zamachem szponiastej łapy. Delikatnie wyciągnęłam go i ukryłam kilka komnat dalej. Aerta już długo, za długo zajmowała się tą walką. Rozłożyłam skrzydła i poleciałam w jej kierunku.
<Aerta?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz