wtorek, 20 stycznia 2015

Od Daichiego Cd. Edgara

-Jak się czujesz? -zapytał wchodząc do sypialni.
Cieszyłem się, że Edgar zaopiekował się mną.
-Teraz... już dobrze. -oznajmiłem.
Skinął znacząco głową.
-Więc ja już pójdę.
Chwyciłem go za rękę (kolejna tradycja Daichiego XD).
-Dziękuję... -powiedziałem, a chłopak westchnął wiedząc, że prędko stąd nie wyjdzie.
Poczułem ukłucie w sercu. Nie było to wcale miłe uczucie. W tym momencie pomyślałem, że Edgar zrobił to, bo musiał, że uważał to jako obowiązek i wcale się tym nie przejął. Puściłem jego dłoń.
-Wszystko ci jedno, prawda? -zapytałem cicho spuszczając głowę na dół. -Zająłeś się mną, bo musiałeś. Mam rację? Poczułeś się za mnie odpowiedzialny...
Nie widziałem twarzy Edgara. Usłyszałem tylko odgłos zamykania drzwi.
I znów nastała cisza. Natychmiast zacząłem żałować moich słów, kiedy serce zaczęło mnie kłuć jeszcze mocniej. Było to nie do zniesienia.
Zaczął padać deszcz. Krople spływały po szybie, a następnie wolno opadały na parapet.
To było takie... nudne. Byłem sam w naprawdę ogromnym domu. Ani jednej żywej duszy.
Późnym popołudniem usłyszałem, jak ktoś otwiera na dole drzwi. Chłopak wrócił z pracy (WTF?! 17-18 lat i lekarz, a studia kiedy zrobił? XD). Bałem się z nim porozmawiać. Po kilkunastu minutach wszedł na górę i zapewne powędrował w stronę swojej sypialni. Poszedłem więc do jego pokoju. Zastałem go leżącego na swoim łóżku. Wpatrywał się w sufit. Był zmęczony... jak każdego dnia po ciężkim dniu pracy.
-Fakt, że udało ci się ruszyć tyłek z łóżka nie znaczy, że wyzdrowiałeś. W-wracaj do łóżka. Z-za chwilę przyniosę ci leki. -od razu zareagował. Powiedział pewnym, aczkolwiek drżącym głosem.
Naprawdę czułem się BARDZO dobrze. Nie byłem już wcale słaby. Głowa mnie nie bolała, a gorączki już nie miałem.
Usiadłem obok chłopaka. Spojrzał na mnie z lekkim zdziwieniem. Nie wiedziałem co zrobić. Byłem pewny, że był zły za to, co wcześniej powiedziałem.
-Przepraszam cię za wcześniej. Zawsze muszę powiedzieć coś nie tak... -przysłoniłem twarz dłonią.
Edgar uniósł się siadając obok mnie (no bo leżał :D).
Przez krótką chwilę siedzieliśmy tak w ciszy. Nie wytrzymałem i mocno go objąłem.
-Przepraszam...! -krzyknąłem.
Chciałem go pocałować, jednak oberwałbym za to ostro... Jak zawsze...
Mam nadzieję, że mi wybaczy. (Zapewne znowu nie będzie wiedział o co chodzi XDD).

<Edgar? ^^>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz