Zastanowiłam się przez krótszą chwilę.
- Ludzka czy zwierzęca? - uniosłam brew.
- Obojętnie!
- Hayate idziesz ze mną. - zawołam psa i znikliśmy za rogiem.
- Narcyza! Co ty robisz? - usłyszałam jej krzyk.
Pewnie pomyślała że wytoczę krew z psa.
Wzięłam plastikowy kubeczek, złapałam do ręki nóż i przeleciałam sobie nim po ręce.
Trzymałam ją nad kubkiem aż nie napełnił się krwią.
Owinęłam ranę, a do cieczy wsadziłam słomkę.
Pies został w kuchni.
- Proszę. - podałam krew Rachel. - Nie sądzę by była smaczna.
Dziewczyna sączyła ją przez słomkę.
- Gdzie Hayate? - spytała przerażona.
- Ty myślisz że to..? - zaczęłam się dziko śmiać.
Zagwizdałam a pies wbiegł do pokoju.
<Rachel? Smaczna krew? Nie sądzę.. xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz