poniedziałek, 5 stycznia 2015

Od Shanga - Cd. Carelli

Wpatrywałem się w dość niezwykłe poczynania dziewczyny. Ale tego się nie spodziewałem. Trzymałem się w bezpiecznej odległości lecz gdy spostrzegłem, że zaczęła się rozbierać, oniemiałem. Na moich oczach rozpłynęła się jak miraż. Przetarłem je ale dziewczyny nadal nie było.
- No pięknie. - mruknąłem.
Poczułem ogarniającą mnie wściekłość To ja chcę ją chronić a ona co?! Rozbiera się i idzie do całej grupy rozbójników! Już bardziej nie mogła przegiąć.
Mamrocząc pod nosem poszedłem w jej ślady. Stok był bardzo strony więc dobrze wiedziałem gdzie teraz postawiłam swoją goła nóżkę. Małe lawiny kamyków zdradzały jej obecność. Poza tym na tej wysokości było niesamowicie zimno. No to się zaprawiła. Ach ta Carella. Uparta jak osioł, albo jak... no każda kobieta. Tak trudno byłoby powiedzieć: Shang byłoby miło gdybyś zechciał...
- Cholera. - warknąłem widząc, że cała grupa wskazuje na mnie i wyciąga miecze.
Nooo przynajmniej będe dla niej osłoną. Skupią się na mnie. Rozwinąłem skrzydła a w dłoni błysnął miecz.
- Na niego!
Wykonałem unik przed rzuconym toporem. Czy oni mają trolla? Albo przynajmniej orka. Cudnie. Zabije tą głupią najemniczkę potem.

<Carello? xD >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz