Jej oczy znowu zaczęły zmieniać kolory. Mogło to być pod wpływem emocji,
ale nie warto się tym kierować bo to dość zmienne. Czułam także na jaki
kolor się zmienia. Srebrne,białe,błękitne,turkusowe, zielone i
naturalnie złote. Byłam raczej rozbawiona. Ale pomyślałam o słowach
Edgona. Mógł mieć rację,mimo że my nie mamy takiego problemu. Zawsze
irytowały mnie damphiry i ich pogarda do wilkołaków. To dlatego pobiłam
się Ianem. To był głupi pomysł,ale czepiał się mojej wilczej
przyjaciółki. Dym niedługo doszedł do mnie i nagle ogarnęła mnie
irytacja. Przekombinowałam trochę pogodę i lekki wiatr zza pleców ruszył
w stronę Chłopaka. Gdy pozbyłam się gryzącego dymu,od razu poczułam się
lepiej. Usłyszałam cichy szelest i śmignęło mi cętkowane futro.
-Nicki - szepnęłam gdy Pantera,ruszyła prosto w moją stronę.
Pogłaskałam zwierze,która położyło się obok,wzdłuż nóg. Przeczesałam długie miękkie futro.
-Twój?
Skinęłam głową.
-Tak.
Kot mruczał głośno.
<Egdon? To ptak? Samolot? Nie,to moja wena ;-;>
-Nicki - szepnęłam gdy Pantera,ruszyła prosto w moją stronę.
Pogłaskałam zwierze,która położyło się obok,wzdłuż nóg. Przeczesałam długie miękkie futro.
-Twój?
Skinęłam głową.
-Tak.
Kot mruczał głośno.
<Egdon? To ptak? Samolot? Nie,to moja wena ;-;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz