Jakby nie patrzeć, życie bez cyrku jest nudne. Zero przedstawień, spektakli, pokazów. Kolorów, muzyki, gry świateł. Tylko szara, smutna rzeczywistość. Jakiekolwiek emocje? Brak. Brak radości, śmiechu...bezpieczeństwa... Teraz nie ma nic z tych rzeczy. Teraz jest tylko strach, ciemność, smutek... Ale w sumie, może to i lepiej?
Dwie organizacje jak dwie strony monety, medalu. Jedni to Iluminaci. Uważali się za tych dobrych. Dowódca chciał ze wszystkich sił pomścić swego zamordowanego ojca. Był przekonany, że to ta druga organizacja zabiła go.
Właśnie, ta druga organizacja. Nazywała się Need Evil. Jak sama nazwa wskazywała, to ci źli. Mimo to, uparcie twierdzili, że to nie oni byli zabójcami króla.
Nie chciałam dołączać, do żadnej z tych grup. Jednak wiedziałam, że muszę.
"Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas,
I z pieśnią, że już blisko świt szli ulicami miast;
Zrywali pomniki i rwali bruk - Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam ten nasz największy wróg! A śpiewak właśnie był sam"
Właśnie takie słowa przyszły mi na myśl. Bycie samotnym wilkiem, wcale nie jest dobre. Samemu można zdziałać dużo, ale nie wszystko.
Szelest. To usłyszałam za sobą. Nic więcej. Mimo to wiedziałam, że mam towarzystwo.
-Życie ci nie miłe, że się tak sama szwendasz o tej porze?-usłyszałam po chwili słowa wypowiedziane wesołym głosem. Faktycznie było już dość późno. Zwykle o tej porze, siedziałam z rodzicami przy ognisku i wymyślaliśmy nowe spektakle.
-A czymże jest życie?-spytałam.-"Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
Nędznym aktorem, który swą rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie
W nicość przepada - powieścią idioty,
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą"-wyrecytowałam obojętnie po czym odwróciłam się do mojego towarzysza i popatrzyłam się mu prosto w oczy.
<Daichi, byłbyś tak miły?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz