piątek, 28 listopada 2014

Od Malthaela - Cd. Vierry

Malthael zmaterializował się w progu i z głośnym westchnieniem wpatrywał w rzeźby.
- No proszę, a więc jesteś artystką. - powiedział, podziwiając piękno wykonania.
Nie znał się na uczuciach ale ślepy nie był, a lód budził w nim dziwne emocje. Dziewczyna spojrzała ciężko.
- Wolałam cię w formie kruka.
- Doprawdy? To można naprawić. - puścił do niej oko i swojskim krokiem zaczął obchodzić komnatę.
Obserwowała go uważnie.
- Mógłbyś wyjść? Chcę się przebrać. - wskazała mokre nadal ubranie.
Uśmiechnął się bezczelnie.
- Nie przeszkadzaj sobie. Dziś jestem twoim ochroniarzem. Poza tym nie masz niczego co różniłoby cię od innych kobiet.
To był błąd. Zrozumiał to widząc lecący lodowy wazon. Uchylił się w porę i zastanawiał jak takie delikatne rączki mogły unieść taki ciężar.
- Spokojnie, odwrócę się i nic nie zobaczę. - powiedział z dziwnym uśmiechem.
- Chyba w twoich snach. - warknęła.
Spochmurniał natychmiast.
- Nie pamiętam jak to jest śnić. Zapewne przyjemnie. - wyszeptał idąc do sporego regału z książkami. - Po co ich tu trzymasz? - wskazał na rzeźby.
- To moi byli chłopacy. I ci którzy nie chcieli dobrowolnie wyjść z pokoju. - odparła z jadowitym uśmiechem.
Uśmiechnął się do niej lekko i zignorował groźbę.
- Jak dobrze, że jestem demonem. Mnie nie można zamienić w rzeźbę.
- Tak sądzisz?
- Mhm, byłaby tak koszmarna, że zniszczyłaby się sama.

<Vierra? Taaak, nie zamierza wyjść za nic xD >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz