czwartek, 27 listopada 2014

Od Lumen - Do Draygona

Czarodziejka stała na środku wielkiego jeziorka. Dosłownie stała, gdyż pod stopami miała sporą lodową taflę, która jakimś cudem nie zatonęła. Uniosła w górę dłonie i szeptała nowe zaklęcie które stworzyła. W końcu gdzieś musiała je testować. Okolica wydawała się wystarczająco wyludniona aby nikt przypadkiem nie zginął. Wokół tylko lasy, lasy i lasy. Gdy opuściła dłonie tafla zafalowała niebezpiecznie.
- No co jest. - szepnęła i powtórzyła czynność.
Nadal jednak nic się większego nie stało. Tupnęła nogą i prawie wpadła przez to do wody. W porę odzyskała równowagę.
- Jeszcze raz. Przecież wszystko sprawdziłam!
Ręce opadły i… nic. Zdusiła przekleństwo i przeszła kawałek w bok, razem z lodową krą. Wykonała zwinny obrót wokół własnej osi a woda zawirowała wraz z nią. Ponownie wzniosła dłonie i wypowiedziała słowa mocy. Niebo nieco się zachmurzyło. Zadowolona nie przerywała aż do momentu gdy zerwał się mocniejszy wiatr.
- Dziwne. Tego nie było w zaklęciu. Cóż, trudno. - wypowiedziała do końca formułkę.
Wokół rozpętało się piekło. Dziewczyna została z mocą odrzucona do tyłu i wpadła do wody. Tafla pokryła się grubą warstwą lodu, nie pozwalając jej zaczerpnąć powietrza. Tonęła… Z czarnego nieba sypały błyskawice, potęgując ogólny chaos i destrukcję. Nie było to jednak dla niej ważne. Powoli traciła przytomność.

<Draygon? :) >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz