środa, 26 listopada 2014

Od Lumen

Lumen przemierzała cichy dotąd las. Gałązki irytująco zaczepiały jej ubranie, ale zignorowała to. Miała dziś na sobie wygodne, skórzane ubranie i długi płaszcz. Włosy związała wysoko w kok, ale przez wędrówka kilka niesfornych loków opadło na twarz. Humor raczej jej nie dopisywał. Nie znała tutejszych lasów i wkrótce się zgubiła. Wiedziała jednak, że w końcu odnajdzie jakiś trakt lub niewielką dróżkę. W końcu jak wielkie może być to wszystko? Zaklęła paskudnie, gdy o mało nie przewróciła się przez wystające korzenie. -Ten dzień nie może być już lepszy. -warknęła, odczepiając płaszcz. Zrobiła krok na przód i wylądowała twarzą w pajęczynie. Wrzasnęła strącając z policzka lepką nić.
-Normalnie zaraz mnie coś trafi! Przystanęła i odetchnęła chwilę. Musiała uspokoić nadszarpnięte nerwy. Zignorowała fakt, że wielki paskudny pająk rozpoczął wędrówkę w dół jej ramienia. Spostrzegła stojącą nieopodal postać. Rozpogodziła się nieco i z marszu ruszyła do niego. Tym razem uważniej wybrała drogę by nie wpaść w kolejne pułapki lasu. Gdy od nieznajomego dzieliło ją jakieś pół metra przystanęła i zdjęła irytującego pająka, stawiając go na pobliskim krzaczku.
-Witam. Jestem Lumen. Czy wie Pan może jak dojść do jakiegoś miasta, gdzie nie zechcą mnie pożreć na obiad? -zapytała z uśmiechem.

<Connor?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz