sobota, 29 listopada 2014

Od Selene CD Malthael’a

Dziewczyna leżała na mokrej ściółce głośno oddychając. Patrzyła ze strachem w oczach na mężczyznę przed nią, ale uświadomiła sobie, że jej przerażenie go tylko wzmacnia, więc opanowała się trochę. Wstała i spojrzała na Malheur’a z pogardą. Obok stał chłopak.
-Widzę, że przestałaś się mnie bać, co duszyczko? -powiedział ze wstrętnym uśmiechem Malthael.
- Zostaw ją. Naprawdę będę bezlitosny. -powiedział nieznajomy nazwany Tiborem.
-Poradzę sobie. – powiedziała Selene pewnie.
-Oczywiście nie wątpię. Ale zostaw to lepiej mnie. -powiedział Tibor dobrodusznie.
-Nie wierzę, że znowu pozbawiasz mnie posiłku! -powiedział Malthael z ubolewaniem.
-Nie moja wina, że zamierzasz się żywić bezbronnymi pannami do tego z naszej organizacji. -powiedział zimno chłopak, a zielony ogień w jego dłoni rozbłysnął jeszcze bardziej. Malthael wzruszył ramionami.
-Jak nie dziś to jutro. Pamiętaj, że ona nie zawsze będzie pod twoją opieką. -powiedział głosem ociekającym słodyczą. I znikł. Tak jak wczoraj.
***
Wieczorem Selene wybrała się nad jezioro. Księżyc był jeszcze nisko, więc miała dużo czasu. Siedziała na pomoście machając nogami nad taflą wody. Wtedy znowu to wyczuła. Zło wiszące w powietrzu.
-To jak duszyczko? Dokończymy tę sprawę co ją nam bezceremonialnie przerwał Tibor? -wyszeptał mroczny głos.

<Malthael? Boję się xD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz