Przyszła ofiara demona drgnęła nerwowo i spojrzała w jego stronę. Otaczały go ciemne mgły. Wielkimi, czarnymi skrzydłami delikatnie poruszał wiatr. Podszedł do niej, a że nie miała dokąd za bardzo uciec, usiadł obok.
-Całkiem obrzydliwa okolica. -mruknął.
-Chciałeś powiedzieć ładna? -zapytała, bacznie mu się przyglądając.
Spojrzał znudzony.
-Coś w tym guście. Co tu robisz duszyczko? Pomyślałbym, że celowo wystawiasz się na cel. Chcesz umrzeć?
Pokręciła szybko głową.
-Nie sądziłam, że jeszcze na mnie polujesz. -powiedziała cichutko.
-Mało mam tu rozrywek. -wrzucił kamień do stawu.
-Co? Zbyt niewiele ofiar? -zadrwiła.
Uśmiechnął się strasznie.
-Jedną właśnie widzę. -zaczął wyliczać na palcach.
-Jesteś z Iluminatów, dziewczyna, ładna i sama. Cóż więcej mogę chcieć?
-Potrafię się bronić. -warknęła.
Przyciągnął ją do siebie bliżej. Nie zdążyła zareagować.
-Udowodnij.
<Selene? :3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz