Pokręciłam przecząco głową.
- Jaki dzień dobroci dla zwierząt. Nie da sobie rady. Nie bez krwi. Chociaż to nie nasz problem.
Wzruszyłam ramionami.
- Zdrajca!- fukną na mnie Kir.
Spojrzałam na niego obojętnie.
- Nie. Ja poluje na tych co nimi są.
Odwróciłam się.
- Widzi mi się na treningu Chris. Na razie.
- Jasne siostrzyczko. - warkną na rudowłosego dampira, który zaczął się szamotać. Wyszłam z budynku i zdjęłam łuk z pleców. Znalazłam coś...sala treningowa chyba. Strzelał am raz za razem w sam się środek tarczy nigdy nie pudłując.
<Artur?>
- Jaki dzień dobroci dla zwierząt. Nie da sobie rady. Nie bez krwi. Chociaż to nie nasz problem.
Wzruszyłam ramionami.
- Zdrajca!- fukną na mnie Kir.
Spojrzałam na niego obojętnie.
- Nie. Ja poluje na tych co nimi są.
Odwróciłam się.
- Widzi mi się na treningu Chris. Na razie.
- Jasne siostrzyczko. - warkną na rudowłosego dampira, który zaczął się szamotać. Wyszłam z budynku i zdjęłam łuk z pleców. Znalazłam coś...sala treningowa chyba. Strzelał am raz za razem w sam się środek tarczy nigdy nie pudłując.
<Artur?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz