piątek, 28 listopada 2014

Od Malthaela - Cd. Rachel

Spojrzałem z lekkim zaskoczeniem na słodką wampirzycę która dossała się do niewinnego człowieka. Normalnie moja krew! Jeśli mogę tak to ująć. Podszedłem do niej i zamknąłem w ramionach, odciągając od nieprzytomnego. Nie wyrywała się, czym mnie nieco zawiodła. Ale cóż, będzie jeszcze czas na walkę.
- Chodź strzygo, co za dużo to niezdrowo. - powiedziałem robiąc z nią kolejnych kilka kroków do tyłu.
Black spojrzał na nas podejrzliwie. Był chyba najbardziej irytującym typem w całej organizacji. Miałem zamiar niebawem przygotować specjalnie dla niego maraton koszmarów. Wskazał na drżącą dziewczynę.
- Zabierz ją stąd! - wrzasnął.
Było mi to jak najbardziej na rękę. Tylko ja i piękna wampirzyca. Oczywiście nie gustowałem w krwiopijcach, a jej strachu jeszcze nie zasmakowałem co zamierzałem niebawem naprawić, ale raz się żyje. Chwyciłem nieszczęsną za nadgarstki i zamieniłem wraz z nią w czarną mgłę. Z niesamowitą prędkością pokonaliśmy mroczne korytarze zamczyska. Muszę sobie coś znaleźć, bo to mieszkanie razem doprowadzało mnie do szału. No i był jeszcze zegar który słyszałem nawet tu. Zmaterializowaliśmy się nieopodal pogrążonego w wiecznym chyba półmroku ogrodu. Jak cokolwiek tu rosło? Pojęcia nie miałem. Wszędzie jednak pełno było ohydnych czarnych róż i kilka białych. Spojrzałem na drżącą nieco dziewczynę w moich ramionach. Czy było mi jej szkoda? Żal? Cóż te słowa znaczą? Odsunąłem ją na bezpieczną odległość i obszedłem w koło.
- Jesteś nienasyconą strzygą jak sądzę. Zaatakowałaś jednego z naszej organizacji co mam gdzieś, swoją drogą. - powiedziałem mając zamiar jednak nieco wykorzystać jej stan.
Zwykle wydawała się taka pewna i opanowana, a w obliczu głodu wychodziła prawda. Niczym nie różniła się od wielu innych. Wielka szkoda...

<Rachel? ^^ >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz