sobota, 29 listopada 2014

Od Malthaela - Cd. Vierry

Dosłownie zapadłem się w miękki fotel, który nie wiedzieć czemu tu postawiłem. Zastanawiałem się ile koszmarów wplotłem w ściany i podłogę. To był mój świat. Mój prywatny poligon doświadczalny. Mało kto chciałby stać gdzie ta głupia dziewczyna. Doszło do mnie, że chyba się o coś pytała. Skierowałem na nią twarz dobrze wiedząc jak fatalnie wyglądają teraz moje oczy.
- Malthael, ale tobie nie wolno używać tego imienia.
Wyobraziłem sobie jej minę.
- Doprawdy?
- Dla ciebie jestem Malheur.
- Wolę to pierwsze.
- Nie bardzo mnie to obchodzi. - burknąłem i wstałem.
Liczyłem kroki. Nie pierwszy raz byłem ślepy. Dwa, trzy… i jest lustro. A właściwie cztery czarne lustra, osłonięte kotarami. Każde w innej ramie. Złotej, srebrnej, nefrytowej i onyksowej. Służyły mi do komunikacji z generałami w otchłani. W końcu nie mogą czuć się zbyt spuszczeni ze smyczy. Wyczułem, że słodziutka się poruszyła.
- Strasznie tu ciemno. - powiedziała.
Podobało mi się brzmienie jej głosu. Ale nie przywiązywałem do tego wagi.
- Koszmar rodzi się nocą. - odparłem i dotknąłem luster.
Były spokojne więc nic nagle nie zacznie nam wrzeszczeć z otchłani piekieł. Dobrze, a teraz reszta zaklęć. Jeśli mam ją kiedyś zabić to na pewno nie będzie to przypadek jak teraz.
- A ty? Jak mam się do ciebie zwracać?

<Vierra? :3 >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz