piątek, 28 listopada 2014

Od Connora CD Lumen

Przyprowadziłem do zamku jakąś elfią laskę. I dobrze mi z tym. Gdyby w tym momencie zauważył nas Jake, zawsze mogę ją zabić.
-Więc zdecyduj się.
-Chciałabym... zobaczyć bibliotekę, jeśli to nie problem...
-Więc chodź. -chwyciłem ją za rękę i ruszyliśmy w stronę biblioteki zamkowej. -A właśnie... jak zobaczysz gdzieś czarnego kruka to mów i schowaj się. Inaczej cię zabiję.
-Więc nie prowadzisz mnie teraz do lochów, aby mnie tam stracić? -mówiła ze zdziwieniem.
-Pojebało cię? Nie mam powodu, aby to zrobić.
Dotarliśmy pod drzwi prowadzące do wielkiej biblioteki. -To już tutaj. -i otworzyłem wrota.
-Tu jest świetnie! Nigdy nie byłam w tak cudownym miejscu! -uśmiechała się. Nie wiem z czego taka radość. To tylko biblioteka ze stertą śmieci, których i tak nikt nie czyta.
-Jak chcesz to coś czytaj. Ja sam tutaj nie przychodzę zbyt często. Czytanie to strata cza...
-Twoja matka była pisarką, prawda? -przerwała mi.
-Tak, to prawda. Ale co cię to interesuje? Ktoś zamordował mi rodzinę, a nawet nie wiem kto! Jeśli spotkam tego gnoja, który śmiał to zrobić... -zdenerwowałem się.
-Jeśli tak mówisz, to znaczy, że nie jesteś wcale złym człowiekiem.
-Haha! Bardzo śmieszne! Ale nie żartuj tak sobie ze mnie, bo źle to się dla ciebie skończy!
-Proszę bardzo. -wystawiła ręce w przód. Najprawdopodobniej po to, żebym miał pewność, że nie ma zamiaru nigdzie uciekać.
-Odpuść sobie... -znów zacząłem się czerwienić. -Jesteś okropna. Za każdym razem, gdy mówisz takie rzeczy dziwnie się czuję... przestań, rozumiesz!? -nie znam tego uczucia. Czasami wydaję się być miłe, a czasami bardzo denerwujące.
-Może mógłbyś pokazać mi ogród? -nagle zmieniła temat wciąż szeroko się uśmiechając.
-Dobra... chodź. -poszedłem przodem.
Kiedy doszliśmy do ogrodu znajdującego się za zamkiem, to dziwne uczucie przestało już mnie dręczyć, a robiło się miłe.
-Nie cierpię przyrody. Więc nawet czarne róże nie robią na mnie żadnego wrażenia. -uprzedziłem Nocte. Poza tym w ogrodzie rosły tylko i wyłącznie czarne i białe (z przewagą czarnych) róże. Zawsze dziwił mnie fakt, że te przebrzydłe kwiaty rosną także w zimę. Okropność...
-Nie wyglądają wcale źle. Bardzo mi się podobają. Czy mogę jedną zerwać?
-Chcesz to zrywaj, jakoś nieszczególnie mnie to interesuje. -zacząłem się rozglądać, czy nikt czasem nas nie szpieguje.
-Black, spójrz. Czerwona róża! -i wskazała na jedną, jedyną czerwoną różę...
-Zabawne. Ten zjebany ogrodnik znów się pomylił i zasadził nie tę co trzeba.
-Jest wyjątkowa. Może to magia...? Ogrodnik się nie pomylił?
-Tak, tak magia wróżek... śmieszne. -zerwałem ostrożnie różę i podałem ją Nocte.
-Masz.

<Lumen? XD>

2 komentarze: