Chłopak wyciągnął w moją stronę rękę. Gdy miałam zrobić to samo, w ostatnim momencie zrezygnowałam z tego. On był miły. Aż podejrzanie. Zmrużyłam lekko oczy i popatrzyłam na niego nieufnie.
-Mhm, przepraszam. Jestem Daichi miło mi cię poznać... yyy... jak się nazywasz?-zreflektował się.
-"Czym jest nazwa? To, co zwiemy różą, pod inną nazwą również by pachniało."-odpowiedziałam kpiąco jednak po chwili dopowiedziałam już normalnie.-Letrance.
-A ten cały Black. To kim on jest? Wampir, wilkołak, elf?-spytałam po chwili wymieniając różne rasy. W końcu skoro jest taki groźny, to powinnam coś o nim wiedzieć.
-Człowiek-odpowiedział na co ja zaśmiałam się głośno. Myślałam bardziej, że będzie to jakiś demon, ale o człowieku to nawet nie pomyślałam.
-Lekceważysz mnie. A to błąd-momentalnie przestałam się śmiać. Słowa te wypowiedziałam bardzo poważnie po czym znów się roześmiałam.
-"Czymże jest człowiek, jeżeli najwyższym
Jego zadaniem i dobrem na ziemi
Jest tylko spanie i jadło? Bydlęciem,
Szczerym bydlęciem."-zacytowałam jeden z moich ulubionych framgmentów z kpiną w głosie. Chłopak towarzyszący mi musiałby ogłuchnąć, żeby jej nie usłyszeć.
-No dobrze. Jestem już zmęczona. Możemy wracać-powiedziałam znudzonym tonem, nie pozwalając dojść mu do głosu. Zaraz po tym odwróciłam się i poszłam w kierunku zamku. Jednak nie słyszałam kroków za sobą.
Odwróciłam się więc jeszcze raz i popatrzyłam na niego.
-Idziesz czy nie?-warknęłam nieco zniecierpliwiona.
-W końcu muszę mieć obstawę, żeby zły Black mnie czasem nie dopadł-zaśmiałam się. Chłopak jednak ani drgnął. Przypatrzyłam się mu lepiej. W tej chwili mnie olśniło.
-Ty też jesteś człowiekiem?-spytałam przechylając nieco głowę w prawo.
<Daichi? Mam nadzieję, że się nie obrazisz?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz