Wyczułem coś dziwnego. Ból? Smutek? Poczucie zdrady i coś jeszcze, ale
nie potrafiłem tego nazwać. Nie rozumiałem co takiego zrobiłem, że tak
się zirytowała. Musiałem coś zrobić, ale… Nie potrafiłem nazwać uczuć
które nią targały. Połowy nigdy nie odczuwałem, innej nie mogłem nawet
sobie wyobrazić. Siedziała tam skulona w fotelu. Czy czułem cokolwiek
takiego jak poczucie winy? Gdybym wiedział jak to wygląda to może…
Podszedłem bliżej ale zawahałem się. Nie chciałem mimo wszystko aby była na mnie jeszcze bardziej wściekła. Wyglądałem zapewne jakbym stąpał po polu minowym. Za co mi się dostało? Wolałem jednak gdy rzucała we mnie przedmiotami niż była taka cicha i nieobecna.
- Rozumiem. - skłamałem. - Oczywiście. - westchnąłem i skierowałem się do drzwi.
Po drodze nie mogłem się powstrzymać i musnąłem lekko jedną rzeźb. Dlaczego? Nie wiem. Ale już nie przekroczę tego progu bez jej wyraźnego zezwolenia. Wszystko byle nie oglądać jej w takim stanie. Najgorsze jednak to, że nie rozumiałem dlaczego tak zareagowała. Zostałem ograbiony z innych uczuć i teraz brakowało mi ich bardziej niż kiedykolwiek. Nie spojrzałem jednak na nią. Nie chciałem tak jej zapamiętywać. W końcu mogłem być pewien, że teraz będzie mnie unikać, jak każdy inny zresztą. Otworzyłem drzwi komnaty i cofnąłem się z sykiem. Słońce. Świetlista smuga padała na podłogę. Jak mam ją obejść? Wziąłem głęboki wdech i wszedłem w sam środek małego piekła. Cóż, zasłużyłem sobie. Natychmiast poczułem ból w oczach i słabość ciała. Trudno, jakoś dojdę do swojej komnaty. Dotykałem palcami ścian aby wiedzieć dokąd idę. Oślepłem już w kilka minut po wyjściu. Uroki pochodzenia z otchłani gdzie nigdy nie świeci słońce. Gdy dotarłem do schodów których nie pamiętałem zakląłem i zleciałem na sam dół z donośnym hukiem. Zostawiłem po drodze kilka czarnych piór. Musiałem doprawdy stanowić interesujący widok. Nie wiedziałem jednak czy ktokolwiek upajał się moim własnym koszmarem.
<Vierra? xD >
Podszedłem bliżej ale zawahałem się. Nie chciałem mimo wszystko aby była na mnie jeszcze bardziej wściekła. Wyglądałem zapewne jakbym stąpał po polu minowym. Za co mi się dostało? Wolałem jednak gdy rzucała we mnie przedmiotami niż była taka cicha i nieobecna.
- Rozumiem. - skłamałem. - Oczywiście. - westchnąłem i skierowałem się do drzwi.
Po drodze nie mogłem się powstrzymać i musnąłem lekko jedną rzeźb. Dlaczego? Nie wiem. Ale już nie przekroczę tego progu bez jej wyraźnego zezwolenia. Wszystko byle nie oglądać jej w takim stanie. Najgorsze jednak to, że nie rozumiałem dlaczego tak zareagowała. Zostałem ograbiony z innych uczuć i teraz brakowało mi ich bardziej niż kiedykolwiek. Nie spojrzałem jednak na nią. Nie chciałem tak jej zapamiętywać. W końcu mogłem być pewien, że teraz będzie mnie unikać, jak każdy inny zresztą. Otworzyłem drzwi komnaty i cofnąłem się z sykiem. Słońce. Świetlista smuga padała na podłogę. Jak mam ją obejść? Wziąłem głęboki wdech i wszedłem w sam środek małego piekła. Cóż, zasłużyłem sobie. Natychmiast poczułem ból w oczach i słabość ciała. Trudno, jakoś dojdę do swojej komnaty. Dotykałem palcami ścian aby wiedzieć dokąd idę. Oślepłem już w kilka minut po wyjściu. Uroki pochodzenia z otchłani gdzie nigdy nie świeci słońce. Gdy dotarłem do schodów których nie pamiętałem zakląłem i zleciałem na sam dół z donośnym hukiem. Zostawiłem po drodze kilka czarnych piór. Musiałem doprawdy stanowić interesujący widok. Nie wiedziałem jednak czy ktokolwiek upajał się moim własnym koszmarem.
<Vierra? xD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz