Prosiła mnie. Przyznam, że to było miłe. Przynajmniej tak podejrzewałem, gdyż oprócz satysfakcji nie czułem nic. Zastanawiałem się czy kiedyś mógłbym się nauczyć jak należy czuć właściwie. Wątpię ale irytowało mnie to. Może gdybym się postarał mogłaby mi pokazać? Uznałem jednak, że to raczej niewykonalne.
- Prosisz? -zbliżyłem się jeszcze nieco.
Zadrżała leciutko. Specjalnie uchyliłem odrobinę skrzydła aby poczuła lodowaty powiew. Tak jak myślałem, była zmuszona podejść o kroczek do mnie. Wylądowała wprost w moich ramionach. Chwyciłem ją mocniej wokół talii.
-Powiedz mi kwiatuszku, dlaczego zostałaś strzygą? -zacząłem lekko muskać ustami jej skórę. -Nie radzę ci mnie gryźć. Uwierz moja krew jest raczej trująca. -ostrzegłem ją.
Ciekawe czy by umarła po jej skosztowaniu jak wielu przed nią? Może kiedyś to sprawdzę?
-Proszę cię, zabierz mnie stąd. Chwyciłem ją mocniej za ramiona i zmusiłem do spojrzenia prosto w oczy.
- A co z tego będę miał?
Speszyła się nieco i szukała wzrokiem odpowiedzi. Nie na wiele jej się to raczej zdało skoro otaczała nas pustka lodów.
<Rachel? xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz