niedziela, 30 listopada 2014

Od Aryi Cd. Draygona

Złapał mnie za rękę i pociągnął ku wyjściu. Nie miałam nic przeciwko spaceru więc dałam się wyprowadzić. Zeskoczyliśmy ze skalnej półki i skierowaliśmy w stronę lasu. Było chłodno, ale rześko. Świeże powietrze wypełniało nozdrza i napełniała duszę szczęściem. Nie wiem co było lepsze. To, że było tak rześko i przyjemnie czy to że Draygon stał tuż obok mnie. Chyba to drugie... Bałam się tego przyznać nawet przed sobą, ale się zakochałam. Bałam się, że miłość mnie ograniczy, ale serce nie sługa. Nie mogę nic z tym zrobić... Spacerowaliśmy leśną ścieżką gawędząc wesoło. Crajzi latała nad nami co jakiś czas zataczając kręgi niczym polujący jastrząb. Po jakimś czasie poczułam świeżą morską bryzę owiewającą mi twarz. Świeży morski zapach nasilał się coraz bardziej. Pewnie już niedaleko do morza. Nie myliłam się. Po paru minutach zza drzew wyłoniła się niewielka zatoka. Poczułam pod stopami sypki, miękki piasek. Do moich uszu doszedł krzyk mew i szum fal.
- To tutaj - Draygon uśmiechnął się do mnie i wskazał drogę.
Już po chwili siedzieliśmy razem na plaży trzymając się za ręce jak dawni przyjaciele, a przecież znamy się tak krótko. Cieszyłam się chwilą i podziwiałam widoki.
- Ślicznie tutaj - szepnęłam i spojrzałam na chłopaka.

<Draygon?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz