Usłyszałam to co powiedział Draygon dzięki mojemu dobremu słuchowi.
Serce zabiło mi mocniej. Libił mnie? Lubił! Starałam się nie okazywać
zbytniego szczęścia, ale uśmiechu nie mogłam ukryć.
-Em... to ten... świetnie gotujesz – mruknął.
Roześmiałam się.
-To nic takiego – przyznałam. - Gotować nauczyła mnie Hestia. Ona mnie wychowała.
Chłopak drgnął lekko.
-Też nie wychowali cię twoi rodzice? - spytał.
-Aha – przytaknęłam. - Ojca nie znałam w ogóle, a matki nie pamiętam. Zginęła jak miałam 6 lat.
Spojrzałam na Draygona i pierwszy raz poczułam w nim bratnią duszę. On też nie znał rodziców... i też kocha smoki. Spojrzał na mnie, a ja na niego. Uśmiechnęłam się lekko.
- Dokładki? - spytałam żeby przerwać milczenie.
<Draygon?>
-Em... to ten... świetnie gotujesz – mruknął.
Roześmiałam się.
-To nic takiego – przyznałam. - Gotować nauczyła mnie Hestia. Ona mnie wychowała.
Chłopak drgnął lekko.
-Też nie wychowali cię twoi rodzice? - spytał.
-Aha – przytaknęłam. - Ojca nie znałam w ogóle, a matki nie pamiętam. Zginęła jak miałam 6 lat.
Spojrzałam na Draygona i pierwszy raz poczułam w nim bratnią duszę. On też nie znał rodziców... i też kocha smoki. Spojrzał na mnie, a ja na niego. Uśmiechnęłam się lekko.
- Dokładki? - spytałam żeby przerwać milczenie.
<Draygon?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz