Latałem spokojnie na smoku aż tu nagle wichury, deszcze, wiatry ??? Co
jest?! Musieliśmy wylądować. Zauważyłem zamarznięte jezioro. Serio?
Wylądowaliśmy na nim. Gruba warstwa lodu nie pozwalała zatonąć. A że z
wielkim hukiem spotkaliśmy się z lodem to spadłem 3 metry dalej od
smoka. Twarzą w dół. Po chwili podniosłem się na rękach. Zauważyłem pod
lodem coś dziwnego. Jakby jakaś postać. Ledwo się ruszała. Ale nie
patrzyłem bezczynie. Rozwalałem lód próbując się dostać. Smoczyca mi
pomogła. Użyłem magi ognia by oraz pazury wilkołaka by roztopić i
rozwalić grubą warstwę lodu. Siostra również waliła z całych sił aż zaczęło pękać. Zanurzyłem rękę, chwytając nieznaną mi postać z wody. Po
chwili Udało się. Okazało się że to dziewczyna. Ale była nie przytomna.
Wiatr wiał wciąż więc nie było mowy o tym by zostać tu dłużej.
Podniosłem ją na ręce, kierując się w stronę bezpiecznego lądu. Jak na
łyżwach się czułem. Czując ziemie już było bardziej swobodnie i
spokojniej. Zająłem się dziewczyną. Puls był wyczuwalny ale nie czułem
oddechu. Siedziałem nad nią rozmyślając.
-No co tak siedzisz. Reanimacja! - krzyknęła w myślach do mnie siostra. Przystąpiłem do tego. Parę uciśnięć i dwa wdechy. Przestałem gdy zauważyłem że oddech został odzyskany a woda wypluta. Powoli otworzyła oczy. Ucieszyłem się.
-Wszystko dobrze? -spytałem spokojnie. Gdy spojrzała na mnie.
<Lumen?(wybacz nie umiem pisać w 3 osobie)>
-No co tak siedzisz. Reanimacja! - krzyknęła w myślach do mnie siostra. Przystąpiłem do tego. Parę uciśnięć i dwa wdechy. Przestałem gdy zauważyłem że oddech został odzyskany a woda wypluta. Powoli otworzyła oczy. Ucieszyłem się.
-Wszystko dobrze? -spytałem spokojnie. Gdy spojrzała na mnie.
<Lumen?(wybacz nie umiem pisać w 3 osobie)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz