-Nie śpię nie śpię – wyszłam z jaskini. - Miło, ze wpadliście.
-Wyszczerzyłam zęby w uśmiechu.
Wchodźcie– zachęciłam gości.
Draygon wszedł do jaskini natomiast problem był z Crajzy. Była zad uża więc po prostu wsunęła głowę do wnętrza, a reszta jej ciała została na zewnątrz.
-Widzę, że się rozgościłaś – chłopak uśmiechnął się i spojrzał na trzaskający wesoło ogień.
-Tak, tak – rzuciłam przez ramię. - Wstałam już dano i przygotowuję posiłek.
Po tych słowach uklękłam przy niewielkim kociołku wiszącym nad ogniskiem. Zamieszałam lekko łyżką i wsypałam parę ziół. Po jaskini rozszedł się miły aromat.
-Mm... co to będzie? - Draygon zajrzał do kociołka.
Uśmiechnęłam się tajemniczo.
-Moja specjalność. Potrawka z królika. Skusisz się? - zachęciłam.
-Z przyjemnością.
Odczekaliśmy zeby królik zaróżowił się i zaczęłam nakładać potrawkę na liście służące za talerze. Odłożyłam też oczywiście porcję dla Crajzy. Draygon wziął jednego liścia i skosztował pierwszy kęs.
<Draygon? Smakuje?>
-Wyszczerzyłam zęby w uśmiechu.
Wchodźcie– zachęciłam gości.
Draygon wszedł do jaskini natomiast problem był z Crajzy. Była zad uża więc po prostu wsunęła głowę do wnętrza, a reszta jej ciała została na zewnątrz.
-Widzę, że się rozgościłaś – chłopak uśmiechnął się i spojrzał na trzaskający wesoło ogień.
-Tak, tak – rzuciłam przez ramię. - Wstałam już dano i przygotowuję posiłek.
Po tych słowach uklękłam przy niewielkim kociołku wiszącym nad ogniskiem. Zamieszałam lekko łyżką i wsypałam parę ziół. Po jaskini rozszedł się miły aromat.
-Mm... co to będzie? - Draygon zajrzał do kociołka.
Uśmiechnęłam się tajemniczo.
-Moja specjalność. Potrawka z królika. Skusisz się? - zachęciłam.
-Z przyjemnością.
Odczekaliśmy zeby królik zaróżowił się i zaczęłam nakładać potrawkę na liście służące za talerze. Odłożyłam też oczywiście porcję dla Crajzy. Draygon wziął jednego liścia i skosztował pierwszy kęs.
<Draygon? Smakuje?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz