Wysoki chłopak w czarnych szatach stał nad starą, rozpadającą się księgą. Mruczał pod nosem jakieś zaklęcia których za nic nie potrafił zrozumieć. Teoretycznie chciał ożywić golema podobnego bardziej do mumii. Teorię jednak od praktyki dzieli spora przepaść. Gdy zielona mgła opanowała truchło omal nie zachłysnął się powietrzem z radości. Zaraz potem jednak przerwał i rzucił księgą w odmęty pobliskiego jeziora gdyż ożywieniec rozpadł się w proch.
-Brawo Tibor. Jak zawsze ślepy zaułek. - warknął i schował skostniałe ręce do kieszeni czarnego płaszcza. Zaklęcie, nawet nieudane wyczerpało jego nadwątlone siły. Ruszył powoli w kierunku pobliskiego zamku. Czy będzie miał kłopoty jeśli ojciec dowie się o nieobecności? Na pewno, mało go to jednak obchodziło. Nie wiedział gdzie mógłby znaleźć odpowiednie księgi do nauki. Idąc i rozmyślając, przeszedł sporą polankę i wszedł w gęstwinę lasu. Wszędzie tu były nieprzebyte bory, pełne pułapek na nieostrożnych podróżników. Już sam fakt, że zapuścił się tak blisko siedziby Need Evil był głupotą, nie bał się jednak. Co mogli mu zrobić? Zabić? Ha! Już był martwy. Nagle wpadł na coś i z jękiem poleciał twarzą w mokrą, zimną ziemię. Wypluł liście i spojrzał na nowej obiekt swojej nienawiści. Zaraz jednak zamarł widząc zdziwioną dziewczynę. Musiał potknąć się o jej pozostawioną na ziemi torbę.
-Przepraszam, nic ci nie zrobiłem? -zapytał obawiając się, że mógł przez przypadek wysłać nić zaklęcia i jednak skrzywdzić nieznajomą.
<Tori? :3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz