-Pochodzę, jak już
wcześniej wspomniałem z smoczej krainy. Nie wiem jak się tam znalazłem,
byłem za mały by pamiętać. Wychowany zostałem przez smocza rodzinę. A
oni mieli jeszcze córeczkę. Właśnie ją. I została moją siostrą. Ciągle
trzymaliśmy się razem. Nauczyłem się od niej magi ognia. Tak aż do czasu
dorastania. Następnie razem wyruszyliśmy w świat. Nigdy się nie
rozstajemy. No i tak do dzisiaj. - lekko się uśmiechnąłem.
-Jednym słowem nieciekawie - dodałem po chwili. Ognisko dalej ładnie się paliło. Wpadłem na pomysł.
-Spójż w ogień
- powiedziałem miłym tonem do dziewczyny. Ona spojżała z dziwienia. A
ja robiłem tak że w ogniu pojawiały się obrazy... oraz... z ogniska
zrobiłem...
Duży ciepły
kwiat, z delikatnymi rysami ciepłych liści. Niektórych częściach, ogień
zmieniał barwe z niebieskiej, na zółto-pomaańczowe. Kwiat otwierał się
jakby żył własnnym życiem.
Oczywiście nie dałem go dotknąć bo może się poparzyć ale żeby chociaż zobaczyła. Ona pokiwała troche głową.
-Może głodna jestes? -spytałem po chwili
<Lumen>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz