Czarne chmury spowiły niebo nad Avalon. Cień postaci znikł. Spod kaptura wystawały bujne blond włosy, które zwiewały na boki pod wpływem lekkiego wiatru. Postać szła równym tempem z mężczyzną, który szedł przed nią. Niósł jakieś papiery, a strój sugerował, że był kimś ważniejszym niż jakiś szlachcic. Mężczyzna obejrzał się, ta zerknęła na jego brodę i posiwiałe wąsy, wskazywało to, że był w średnim wieku.
Dziewczyna po cichy wyjęła jeden z jej sztyletów. Mężczyzna przyśpieszył, z szybkiego chodu jego krok przemienił się w bieg. Uciekał przed nią. Jego sapanie ze zmęczenia wskazywało, że nie miał dobrzej kondycji. Blondynka wspięła się na jeden z budynków i skakał po dachach, tropiąc polityka. Gdy ten spojrzał za siebie nikogo nie ujrzał. Znów szedł spokojnie nieświadomy niczego. Zrobił krok w kałuże i... w jego ciało wbił się zakrwawiony sztylet. Cichy jęk i mężczyzna padł na ziemię. Dziewczyna zabrała od niego papiery i jak gdyby nigdy nic poszła w przeciwną stronę, zostawiając go w kałuży krwi.
Szła bardzo zwinnie. Wpadła do jakiegoś budynku lekko przemokła, gdyż podczas jej wędrówki zaczęło padać.
Poszła do gabinetu i rzuciła lekko przemokłe papiery na stół.
Usłyszała przelotne " Dobra robota.", przytaknęła i wyszła.
Usiadła na jednym z foteli z książką w ręku. Spory cień padł na nią, ale nie zwracała zbytnio na to uwagi.
-Czego? -zapytała w końcu.
< Ktuś? ;-; >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz