Wskoczyłem w głęboki dół, aby jej poszukać. Czułem, jak woda kapiąca z sufitu opadała na moją twarz. Już całkowicie pomijając fakt, że z trudem poruszałem się w niegłębokiej lecz sięgającej mi do ponad pasa rzece. Później woda zaczęła robić się głębsza... nie dawałem już rady. Nurt rzeki poniósł mnie sam w głąb tego... "czegoś".
Znalazłem się na w dziwnym miejscu. Jaskinia (bo to chyba była jaskinia...) znów dzieliła się na kolejny głęboki dół. Bez namysłu zacząłem schodzić po skałach. Były one niesamowicie śliskie. Ale szedłem dalej, nie miałem zamiaru się poddawać.
Dotarłem do małego, skalistego pomieszczenia. Zobaczyłem ją.
-Lumen! -zawołałem.
-Nie, nie podchodź! Conn...!
-Interesująca gra, nieprawdaż? -mówił to ktoś, z nieznanym mi wcześniej głosem. Chyba, nieznanym...
-O co chodzi!? Jaka znowu zjebana gra!?
Dotarłem do małego, skalistego pomieszczenia. Zobaczyłem ją.
-Lumen! -zawołałem.
-Nie, nie podchodź! Conn...!
-Interesująca gra, nieprawdaż? -mówił to ktoś, z nieznanym mi wcześniej głosem. Chyba, nieznanym...
-O co chodzi!? Jaka znowu zjebana gra!?
-Więc znów powracasz to swojej dawnej postaci?
-Jaka kurwa dawna postać!? Kim ty w ogóle jesteś!?
-Widzisz... jest pewna sprawa. Obecna tu dziewczyna właśnie została przez ciebie porwana. Zgadza się? Nie próbuj zaprzeczać Black. -mówiła to osoba, której bardzo zależało na zlikwidowaniu mnie.
-...porwana? -zdziwiłem się. Z tego co pamiętam, Lumen zgubiła się, a następnie pragnęła zwiedzić ogrody i bibliotekę... ale to już było później...
-To nieprawda! Nie zostałam wcale porwana! Wypuść mnie! -Nocte sprzeciwiała się.
-Nocte, ja... czy ja cię zraniłem?
-Nie!
Zauważyłem, że osoba, która wymyśliła ten podstęp zamknęła dziewczynę w klatce... Okropność. Nawet ja już tego od dawna nie robię.
-Możemy zawrzemy układ, co? Ja ją wypuszczę, a ty grzecznie pozwolisz mi odciąć ci głowę. Co ty na to? -mówił to z taką łatwością... nawet nie mam pojęcia kim on był. Nie widziałem jego twarzy. Stałem nieruchomo w miejscu i nie miałem odwagi nic mówić.
-Wybieraj.
Głęboko westchnąłem.
-W porządku.
-A dokładniej...?
-Najpierw masz ją wypuścić. Na moich oczach.
-To było takie proste... -mężczyzna zaczął się śmiać...
-Black... -usłyszałem jej cichy głos.
Kto wie? Być może ostatni?
<Lumen? :3 Co będzie dalej!? XD>
-Jaka kurwa dawna postać!? Kim ty w ogóle jesteś!?
-Widzisz... jest pewna sprawa. Obecna tu dziewczyna właśnie została przez ciebie porwana. Zgadza się? Nie próbuj zaprzeczać Black. -mówiła to osoba, której bardzo zależało na zlikwidowaniu mnie.
-...porwana? -zdziwiłem się. Z tego co pamiętam, Lumen zgubiła się, a następnie pragnęła zwiedzić ogrody i bibliotekę... ale to już było później...
-To nieprawda! Nie zostałam wcale porwana! Wypuść mnie! -Nocte sprzeciwiała się.
-Nocte, ja... czy ja cię zraniłem?
-Nie!
Zauważyłem, że osoba, która wymyśliła ten podstęp zamknęła dziewczynę w klatce... Okropność. Nawet ja już tego od dawna nie robię.
-Możemy zawrzemy układ, co? Ja ją wypuszczę, a ty grzecznie pozwolisz mi odciąć ci głowę. Co ty na to? -mówił to z taką łatwością... nawet nie mam pojęcia kim on był. Nie widziałem jego twarzy. Stałem nieruchomo w miejscu i nie miałem odwagi nic mówić.
-Wybieraj.
Głęboko westchnąłem.
-W porządku.
-A dokładniej...?
-Najpierw masz ją wypuścić. Na moich oczach.
-To było takie proste... -mężczyzna zaczął się śmiać...
-Black... -usłyszałem jej cichy głos.
Kto wie? Być może ostatni?
<Lumen? :3 Co będzie dalej!? XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz