czwartek, 27 listopada 2014

Od Malthaela - Do Vierry

Malthael uskoczył przed sprawnie wymierzonym ciosem sporej jaszczurki. Kto wiedział, że jego nowy cel będzie strzeżony przez takie małe stadko?
- Niech cię zaraza weźmie. - mruknął, dobywając zakrzywionego ostrza.
Zalśniło złowrogim blaskiem błękitu. Wykonał zwinny obrót, a płaszcz załomotał wokół jak wielkie skrzydła. Stwór syczał straszliwie plując w jego stronę jadem. Nie zdołał jednak trafić. Demon wyskoczył w powietrze i przebił czaszkę bestii z paskudnym chrupnięciem. Odtrącił truchło butem i wytarł ostrze z krzywą miną. Zielona ciecz przykleiła się do niego, praktycznie uniemożliwiając usunięcie.
- No chyba sobie robisz… - syknął i uniknął ciosu kolejnego przeciwnika.
Stwór wielkości sporego kucyka potrząsnął łbem szykując się do ataku. Malthael spojrzał w bok podziwiając znajdujący się nieopodal cel dla którego opuścił przyjemne i skrajnie nudne mury organizacji. Wielki dworek, chroniony przez grupę najemników z którymi już sobie poradził i niewielkie stadko jaszczurowatych potworów. Wydawały się prostsze do pokonania. Cóż, życie jest pełne niespodzianek. Nie wiedział czy powinien jednak zrezygnować. W końcu przyszła ofiara była całkiem uroczą damą z jeszcze piękniejszymi lękami. Bała się praktycznie wszystkiego. Od standardowych robali i pajęczaków, po zwykłą ciemność, a nawet błaznów. Niestety najwyraźniej będzie musiał tu wrócić kiedy indziej. Klnąc paskudnie, zamienił się w czarną mgłę i popłynął w górę, obserwując tęsknym okiem mijaną budowlę. Powiał mocniejszy wiatr, kierując go nad ciemny las. Opadł lekko w okolicach jeziorka skutego lodem. Przekrzywił głowę zaskoczony. Było w miarę ciepło, więc nie powinno tak wyglądać.
- No proszę. A myślałem, że będzie nudno.
Gdy się przyjrzał spostrzegł niewielką dziewczynę jeżdżącą na jeziorze. Uśmiechnął się lekko i ostrożnie wszedł na taflę. Była niemal idealnie gładka. Omal się nie przewrócił, ale w porę zdołał złapać równowagę. W Otchłani z której pochodził nie było lodu, który zawsze go fascynował. Zrobił niepewny krok i nogi się pod nim rozjechały. Wylądował na mniej szlachetnej części pleców z cichym jękiem.

<Vierra? :) >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz