Usiadłem obok niej, z satysfakcją obserwując reakcję. Zaczynał mi smakować jej strach i dziwne uczucia które wywoływałem. Odrobinę…
-Need Evil. Nie. -opadła na poduszki.
-No właściwie nie dokładnie. -powiedziałem.
Otworzyła oczy i spojrzała uważniej.
-Gdzie jesteśmy?
-U mnie. W moim świecie koszmarów. Znalazłem idealne miejsce stokrotko.
Ponownie usiadła i rozejrzała się. Za oknami panowała nieprzenikniona noc. Ściany były ciemne i wręcz pulsowały zaklęciami koszmarów. Meble znalazłem jednak ładne, specjalnie się o nie postarałem. Nie, nie dla niej. Czasami miewałem gości. Zwykle jednak byli przymusowi. W kominku wzorowanym na paszczę smoka, palił się ogień.
-To twój zamek?
-Kaplica. Kiedyś składano tu ofiary. Może znów będę to praktykował? -zapytałem z uśmiechem i wodziłem palcem po jej dłoni.
Wyrwała ją i wstała podchodząc do pobliskiej ściany
-Nie robiłbym tego na twoim miejscu. -szepnąłem.
Jak na życzenie z czarnej powierzchni wychynęły koszmarne macki chcąc ją wciągnąć w czeluść. Odskoczyła i ponownie znalazła się obok mnie. No jaki ten świat mały.
<Rachel? xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz